Referendum w Lisiej Górze. Ponad 1900 podpisów poparcia dla inicjatywy. Teraz mieszkańcy zdecydują, czy władze gminy powinny pozostać na swoich stanowiskach
Losy władz podtarnowskiej gminy Lisia Góra rozstrzygną się w listopadzie. Mieszkańcy będą mieli możliwość wypowiedzenia się zarówno na temat dalszego sprawowania funkcji przez wójta Arkadiusza Mikułę, jak i działalności rady gminy. Zanim referendum mogło zostać przeprowadzone, jego inicjatorzy musieli zebrać odpowiednią liczbę podpisów mieszkańców. Dokumenty trafiły do weryfikacji. Krajowe Biuro Wyborcze sprawdziło złożone podpisy i uznało 1600 z nich za prawidłowe.
Głosowanie zostało wyznaczone na 22 listopada. Samo przeprowadzenie głosowania nie oznacza jednak automatycznie, że jego wynik będzie wiążący. Kluczowa będzie frekwencja. W przypadku referendum dotyczącego odwołania wójta wymagane jest oddanie ponad 3200 ważnych głosów. Natomiast do odwołania rady gminy próg wynosi ponad 1900 głosów.
Zbiórka podpisów pod inicjatywą referendalną rozpoczęła się 17 lipca. Organizatorzy zarzucają wójtowi oraz radzie gminy przede wszystkim lekceważenie opinii mieszkańców i niewystarczający dialog z lokalną społecznością.
Do zarzutów inicjatorów referendum odniósł się wójt Arkadiusz Mikuła. W jego ocenie część przedstawianych informacji pomija szerszy kontekst i nie uwzględnia pełnych danych dotyczących funkcjonowania gminy.
- Od wielu tygodni słyszymy zarzuty, w których pomija się niewygodne fakty, wyrywa informacje z kontekstu i próbuje stworzyć obraz gminy, którego nie potwierdzają pełne dane i dokumenty. Na taką narrację nie będę odpowiadał kolejnymi oskarżeniami. Będę odpowiadał konkretami. Do dziś nie usłyszałem również jasnej odpowiedzi, co właściwie ma wydarzyć się dzień po referendum i jaka jest realna propozycja jego inicjatorów dla Gminy Lisia Góra. Mieszkańcy mają prawo znać nie tylko listę zarzutów, ale również cel całej tej akcji i jej konsekwencje dla gminy - napisał w oświadczeniu.
Łukasz Kusior, pełnomocnik inicjatywy referendalnej, zapewnia, że działania organizatorów nie są związane z ambicjami politycznymi. Jak podkreśla, sam nie zamierza ubiegać się o stanowisko wójta.
- Jeśli mieszkańcy zdecydowaliby, że odwołują władze, to my pomożemy w tej jednej rzeczy – dopilnujemy, by nowi kandydaci zostali wyłonieni spośród mieszkańców. I to jest naszym nadrzędnym celem - zaznacza pełnomocnik inicjatywy.
Jesteś świadkiem zdarzenia w waszej okolicy? A może chcesz poinformować o trudnej sytuacji w Twoim mieście? Czekamy na zdjęcia, filmy i gorące newsy! Piszcie do nas na: [email protected]