- Rusza rekrutacja do przedszkoli w Tarnowie, ale miasto mierzy się z niżem demograficznym i reorganizacją placówek.
- Brak dzieci może skutkować nieutworzeniem nawet 19 oddziałów, co budzi obawy o miejsca pracy dla 57 osób.
- Miasto planuje tworzenie zespołów szkolno-przedszkolnych, by elastyczniej zarządzać placówkami.
- Czy reorganizacja wpłynie na dzieci i rodziców? Dyrektor Abram zapewnia, że zmiany nie będą zauważalne
Wkrótce ruszy rekrutacja do tarnowskich przedszkoli publicznych na rok szkolny 2026/2027. W pierwszej kolejności deklaracje o kontynuowaniu wychowania przedszkolnego mają złożyć rodzice dzieci, które obecnie uczęszczają do placówek przedszkolnych. W drugim etapie będą składane wnioski o przyjęcie do przedszkola dzieci, które wcześniej nie uczęszczały do placówek. Jak zauważa Aneta Abram, dyrektor Wydziału Edukacji i Sportu Urzędu Miasta Tarnowa, zdecydowanie zauważalny jest niż demograficzny, który nie pozostaje bez wpływu na przyszłość placówek publicznych w mieście:
- Niestety, ten rok jest jeszcze gorszy od roku poprzedniego. W zeszłym roku nie utworzyło się siedem oddziałów, bo my tak naprawdę nie likwidujemy oddziałów. Tworzą się oddziały według chętnych dzieci. Jeżeli nie ma dzieci chętnych, to po prostu ilość oddziałów w stosunku do roku poprzedniego się nie otwiera. W zeszłym roku to było siedem oddziałów, co dało narastająco minus 10 na koniec poprzedniego roku. W tym roku, patrząc na ilość dzieci urodzonych, czyli trzylatków, z których prawie 100 już jest w przedszkolach, bo się przyjęły jako dwuipółlatki, patrząc naprawdę optymistycznie, bo pamiętajmy, że mamy również rynek przedszkoli niepublicznych w Tarnowie, może być tak, że nie otworzymy 19 kolejnych oddziałów. To bardzo dużo. Niestety, z demografią trudno dyskutować. Liczymy na to, że dzieci się pojawią, no ale wszyscy mają ten sam problem, więc mogą się pojawić, a mogą się nie pojawić. Gdyby się okazało, że po zamknięciu tego pierwszego etapu naboru chętnych jest dużo więcej, bo skądś się znalazły dzieci, to oczywiście jeżeli się utworzą pełne grupy, ponad to co jest w systemie, to one zostaną otwarte – zapewnia Aneta Abram.
W każdym oddziale przedszkolnym zatrudnione są trzy osoby: dwóch nauczycieli i jedna osoba do obsługi. Jeżeli czarny scenariusz się sprawdzi, wówczas pracę mogłoby stracić nawet 57 osób. Dyrektor Abram podkreśla jednak, że jeśli dojdzie do zwolnień, to one nie będą przebiegały tak arytmetycznie:
- To nie jest tak „jeden do jednego”. Ludzie nabywają uprawnienia emerytalne, potrzebni są w innych placówkach, więc tutaj ten ruch kadrowy on zawsze trwa przez cały czas, od kwietnia do końca sierpnia. Miejmy nadzieję, że nie będzie tak źle, jak zakładamy, żeby tą realność zachować. Natomiast musimy mieć świadomość tego, że tych dzieci po prostu nie ma. Do zeszłego roku minus 10 oddziałów, w tym roku minus 19, przez kolejne dwa lata kolejne 10, tak wynika z demografii. A za trzy lata ten brak dzieci dotrze do szkół podstawowych, bo na razie mówimy o tym co się dzieje w przedszkolach.
Podczas styczniowej sesji tarnowscy radni a także przedstawiciele placówek oświatowych w mieście, zapoznali się z informacja na temat sytuacji demograficznej w Tarnowie. Wiceprezydent Agnieszka Kawa przestawiła prezentację na temat planowanych połączeń przedszkoli i szkół. Propozycja utworzenia w mieście zespołów szkolno-przedszkolnych budzi pytania i obawy, zarówno kadry placówek oświatowych, jak i rodziców. Dyrektor Abram zapewnia jednak, że nie ma powodów do obaw:
- Nie likwidujemy żadnej jednostki, nie mówimy o żadnej likwidacji, mówimy o tworzeniu zespołów z poszczególnych składowych, czyli ze szkół podstawowych i przedszkoli, bądź z samych przedszkoli, jako zespołów przedszkolnych. To jest odpowiedź na demografię, to jest odpowiedź na znalezienie sposobu co zrobić, żeby spróbować dać szansę wszystkim jednostkom. Nie mówiłabym tutaj o oszczędnościach, bo one pewno gdzieś się pojawią w przyszłości, bo wiadomo, że restrukturyzacja też chodzi o to, żeby wydawać mniej albo może nie wydawać więcej, na to, co ponosimy jako gmina w kosztach. Natomiast zespoły tak jak w życiu - większy może więcej. Zarządzanie większym zespołem daje większą elastyczność. Pozwala na zastępowalność, pozwala na danie szansy tym nauczycielom z przedszkoli, którzy nie będą mieć pracy, bo nie utworzą się oddziały. Oni mają też kwalifikacje, które pozwalają im na inne zajęcia. Więc tutaj w ramach danego zespołu ta organizacja pracy ma szansę wyglądać troszkę inaczej.
Dyrektor Abram zapewnia, że po wprowadzeniu proponowanych zmian dla rodzica i dziecka nic się nie zmieni.
- Nie zmieniamy budynków, nie zmieniamy lokalizacji i tak naprawdę jeżeli nabór w przedszkolu się odbędzie, to nawet nie zmieniamy pani. Te ruchy kadrowe będą wynikały tylko z braku naboru. To by się i tak zadziało, czy byłaby reorganizacja, czy nie byłoby reorganizacji. Dzieci zostają w swoich budynkach, przedszkola mają swoje nazwy, swoje numery, swoje lokalizacje. Jest zachowana odrębność rad pedagogicznych, rad rodziców, więc nie sądzę, żeby dziecko w ogóle miało świadomość, czy rodzic miał jakiekolwiek uzależnienie od tego, kto jest dyrektorem czy zespołu, czy przedszkola. Tym bardziej, że w przedszkolach będą zastępcy dyrektorów. Miejmy nadzieję, że będą to obecni dyrektorzy przedszkoli, którzy tymi przedszkolami, tak jak i do tej pory, będą w bliskości rodziców zarządzać – przekonuje Aneta Abram.
Jesteś świadkiem ciekawego zdarzenia w waszej okolicy? A może chcesz poinformować o trudnej sytuacji w Twoim mieście? Czekamy na zdjęcia, filmy i gorące newsy! Piszcie do nas na: [email protected]