- Dwóch 25-letnich mężczyzn z Tarnowa usłyszało zarzuty za brutalne pobicie, które miało miejsce w centrum miasta.
- Ofiarą napaści był 17-latek.
- Sprawdź, jakie konsekwencje grożą napastnikom i co doprowadziło do tak agresywnego ataku.
- Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej Radia ESKA.
Atak nożownika w Tarnowie. Nowe fakty z prokuratury
Do zdarzenia doszło w piątek, 11 lipca 2025 roku około godziny 22:00 na ulicy Katedralnej. Jak ustalili śledczy, grupy młodych ludzi nie znały się wcześniej. Awantura, która przerodziła się w dramat, miała trywialne podłoże.
Zaczęło się od utarczek słownych, naruszenia nietykalności cielesnej i szybko przerodziło się w brutalne pobicie. Jeden z napastników, Marcin K., sięgnął po nóż, zadając ofierze ciosy, które mogły skończyć się śmiercią.
- Była to zaczepka, tak naprawdę grupy osób, z błahego powodu, w miejscu publicznym. Zupełnie błahy powód – poinformowała prokurator Sylwia Ciochoń, zastępca Prokuratora Rejonowego w Tarnowie podczas spotkania z dziennikarzami.
Areszt dla jednego, dozór dla drugiego
W sprawie zatrzymano dwóch mężczyzn, którzy usłyszeli już zarzuty. Prokuratura postawiła im zarzuty o różnym ciężarze gatunkowym. Wobec Marcina K., który miał użyć noża, skierowano wniosek o tymczasowe aresztowanie. Sąd przychylił się do tego wniosku i mężczyzna spędzi w areszcie najbliższe trzy miesiące. Drugi z podejrzanych, Grzegorz T., został objęty dozorem policyjnym, ma zakaz opuszczania kraju i zbliżania się do pokrzywdzonego. Co istotne, żaden z nich nie był wcześniej karany.
"Nie zdawali sobie sprawy z konsekwencji"
Najbardziej zaskakującym elementem sprawy jest zachowanie podejrzanych po ataku. Choć policja miała już ich dane i prowadziła poszukiwania, mężczyźni sami zgłosili się na komendę. Decyzję podjęli po tym, jak zobaczyli doniesienia o zdarzeniu w mediach społecznościowych.
- W złożonych wyjaśnieniach stwierdzili, że nie zdawali sobie sprawy z konsekwencji swoich czynów, a informację o tym, że jest osoba pokrzywdzona, tę informację powzięli z Facebooka. I dlatego też zgłosili się sami na policję – wyjaśniła prokurator Sylwia Ciochoń.
Śledztwo trwa. Kluczowy dowód wciąż nieodnaleziony
Mimo że Marcin K. częściowo przyznał się do winy i opisał przebieg zdarzenia ze swojej perspektywy, śledczym wciąż brakuje kluczowego dowodu – noża, którym zadano ciosy.
„Na chwilę obecną nie mamy tego narzędzia. Nie zostało ujawnione” – przyznała prokurator.
Śledztwo jest w toku. Prokuratura będzie teraz weryfikować linię obrony podejrzanych, przesłuchiwać kolejnych świadków i analizować zapisy z monitoringów. Stan poszkodowanego mężczyzny, który został już przesłuchany w szpitalu, jest stabilny.
- Jesteś świadkiem ciekawego zdarzenia w waszej okolicy? A może chcesz poinformować o trudnej sytuacji w Twoim mieście? Czekamy na zdjęcia, filmy i gorące newsy! Piszcie do nas na: [email protected]!
