Krystian: Kiedy słyszę nazwę waszego zespołu, od razu mam w głowie jedno skojarzenie. Cofam się myślami do tych dziwnych czasów lockdownu, kiedy kina były zamknięte na cztery spusty. Pierwszym filmem, na który poszedłem po ich ponownym otwarciu, był „Tenet” Christophera Nolana. Czy to tylko zbieg okoliczności, czy może film był dla was inspiracją?
Witek: Nie, nazwa nie jest inspirowana filmem. Proces wyboru nazwy dla zespołu był długim okresem przemyśleń i poszukiwań czegoś, co odzwierciedlałoby to, co gramy. W końcu, po długich bojach, doszliśmy do wniosku, że Tenet jako „dogmat” to coś, co w pewien sposób może oddać to, co próbujemy przekazać naszą muzyką.
Krystian: Nazwa Tenet faktycznie pasuje do ciężkich brzmień. A skoro już mowa o waszej twórczości, to na koncie macie debiutancki singiel pod tytułem „Rot”, który ukazał się 21 sierpnia.
Szymon: Było to dla nas wszystkich duże wydarzenie, a dla mnie szczególnie, bo to mój pierwszy poważny debiut wydawniczy. Do singla nagraliśmy też teledysk. Wszystko zrobiliśmy sami, w Maranto Vibe w Tarnowie. To było dla mnie naprawdę szczególne przeżycie, dlatego może pojawiają się trochę inne emocje. Myślę, że Witek opowie więcej od strony technicznej.
Witek: Warto zapoznać się z tym materiałem na naszym kanale na YouTubie. Moim zdaniem naprawdę fajnie się to prezentuje. Mimo że zrobiliśmy to własnym nakładem, wizualnie nie odbiega od produkcji topowych zespołów grających podobną muzykę. Warto też posłuchać, bo to bardzo ciekawy i dynamiczny utwór. Zapraszamy na nasze social media – profile na YouTubie i Instagramie. Warto nas obserwować, bo niedługo pojawią się nowe wydawnictwa.
Krystian: Oczywiście się pod tym podpisuję! Klip wygląda w pełni profesjonalnie. Moją uwagę, poza samą muzyką, przykuł wasz wizerunek, a konkretnie maski. Od razu skojarzyły mi się z kreacją Stracha na Wróble z filmu „Batman – Początek” wspominanego już Christophera Nolana. Skąd wziął się ten pomysł i czy ten sceniczny wizerunek przeniesiecie również na koncerty?
Szymon: Wizerunek w teledysku jest ściśle związany z tekstem utworu. Nie było zamysłu, że robimy maski, z którymi będziemy się identyfikować na stałe. Po prostu uznaliśmy, że do tego numeru i klipu będzie to dobrze pasować.
Witek: Kacper, autor naszych tekstów, wpadł na pomysł, że skoro piosenka mówi o drugich twarzach człowieka i obdzieraniu się z pewnej rzeczywistości, to warto pokazać to również wizualnie. Jeśli chodzi o koncerty, to jeszcze nie wiemy, ale raczej w maskach nie będziemy występować. Jest już sporo zespołów, które to robią, a my nie chcemy nikogo naśladować. Stawiamy raczej na standardowe, czarne ubrania. Nie będziemy tu odkrywać Ameryki.
Szymon: Tym bardziej że już i tak niektórzy porównywali nas do Slipknot czy Sleep Token.
Krystian: Obserwuję tarnowską scenę rockową i metalową od lat i mam wrażenie, że przeżywa ona teraz swoisty renesans. Pojawia się mnóstwo nowych, obiecujących kapel. Z drugiej strony, wiele z nich znika równie szybko, jak się pojawiło. Nie chcę tu nawiązywać do słynnych słów Nergala, ale zastanawiam się, z czego to wynika. Czy rynek jest przesycony, czy może starsze zespoły tak mocno zabetonowały scenę, że trudno się przebić?
Witek: To jest stwierdzenie, które według mnie jest całkowicie bez sensu. Muzyki nie robi się dla pieniędzy. Oczywiście, jeśli ktoś dojdzie do takiego poziomu, jest to fajny bonus, ale my robimy to z potrzeby chwili i chęci kreatywnego spędzenia czasu. A kiedy spędza się go z fajnymi ludźmi, efektem jest dobra muzyka.
Szymon: W Tarnowie typowo metalowych zespołów nie ma aż tak wiele. Większość oscyluje wokół heavy rocka, hard rocka czy po prostu rocka. Może dlatego czasami jesteśmy inaczej odbierani. Jako przykład mogę podać nasz ostatni wyjazd na przegląd zespołów rockowych do Kołobrzegu. Zostaliśmy zakwalifikowani, a na miejscu okazało się, że w porównaniu z innymi zespołami stanowimy gatunkową przepaść, bo gramy zdecydowanie ciężej. Może to znak, że w Tarnowie jest miejsce na mocniejszą muzykę. Swoją drogą, zajęliśmy na tym przeglądzie trzecie miejsce, więc to też było dla nas ważne wydarzenie.
Krystian: Zostawmy teorię, przejdźmy do praktyki. Przed wami ważny koncert w tarnowskim klubie Piwnica „Przepraszam”, gdzie zagracie jako gwiazda wieczoru. Czego fani mogą się spodziewać?
Szymon: Koncert odbędzie się 16 października, a zagra z nami również tarnowski zespół Zireael. Będziemy na nim promować nasze drugie wydawnictwo – epkę z czterema kawałkami. To taki przystanek na drodze do pełnej płyty, na którą też mamy już przygotowane utwory. Oczywiście na koncercie pojawią się nowe numery, więc kto będzie ciekawy, usłyszy wszystko. Będzie też można nabyć fizyczne egzemplarze naszej epki.
Witek: Zapraszamy, warto przyjść i posłuchać. A utwory, które zagramy, pewnie jeszcze ulegną zmianie, zanim trafią na płytę. Planujemy ją wydać w przyszłym roku, mam nadzieję, że do wiosny się wyrobimy.
Krystian: Wspomnieliście, że wszystko robicie sami. Zastanawiam się, jak wyglądał sam początek. To była spontaniczna decyzja?
Witek: Kiedy poprzedni zespół, w którym graliśmy z Kacprem [Dychtoniem – przyp. red.], zawiesił działalność, chcieliśmy dalej tworzyć. Kacper, który jest bardzo utalentowany, pokazał mi materiał, który trzymał w szufladzie. Był świetny, więc namówiłem go, żebyśmy coś z tym zrobili. Na początku działaliśmy sami, bo nie mogliśmy znaleźć odpowiednich ludzi. Wtedy skontaktowałem się z Szymonem. Przyszedł na próbę i stwierdził, że mu się podoba. A na kolejnej próbie oznajmił, że gramy koncert.
Krystian: Czyli Szymon ma też zacięcie menedżerskie. (śmiech)
Witek: Dokładnie. (śmiech) Mówimy mu: „Fajnie, ale nie mamy perkusisty”. A on na to: „Spokojnie, ogarnę”. I tak dołączył do nas Michał [Lipiński – przyp. red.], który okazał się nie tylko świetnym perkusistą, ale i utalentowanym gitarzystą. Przyniósł dwa bardzo dobre numery i w takim składzie, pod szyldem Tenet, zagraliśmy pierwszy koncert w Maranto Vibe.
Krystian: Wspomnieliście o epce, która ma się ukazać w październiku. Powiedzcie coś więcej o waszej drodze do pełnego wydawnictwa.
Szymon: Epkę planujemy wydać w okolicach 9 października, żeby pojawiła się na platformach streamingowych. A w przyszłym roku chcemy wydać pełny album. Warto podkreślić, że wszystko – od nagrań, przez miks i mastering, aż po teledysk – robimy sami. Nie korzystamy z profesjonalnych studiów. To metoda prób i błędów, ale z każdym kolejnym numerem widzimy ogromny progres. Kacper, który zajmuje się miksem, ma do tego wielki talent.
Witek: To prawda, jego umiejętności rosną z utworu na utwór. To, co robi teraz, nie odbiega jakością od produkcji topowych, międzynarodowych zespołów, które wydają na to mnóstwo pieniędzy.
Krystian: Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zaprosić naszych czytelników, aby sami przekonali się, jak brzmi Tenet. Najbliższa okazja już 16 października w klubie Piwnica „Przepraszam”. Dziękuję wam bardzo za rozmowę.