Biskup Andrzej Jeż usłyszał wyrok. To pierwszy taki proces hierarchy w Polsce

To przełomowy moment dla polskiego wymiaru sprawiedliwości. Dobiegł końca proces, który od wielu miesięcy wywoływał ogromne poruszenie w całym kraju. W czwartek, 29 października, przed Sądem Rejonowym w Tarnowie zapadł wyrok w sprawie biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża. Duchowny odpowiadał przed wymiarem sprawiedliwości za zbyt późne powiadomienie organów ścigania o czynach pedofilskich, których mieli dopuszczać się podlegający mu księża. Był to pierwszy w historii Polski proces karny urzędującego hierarchy kościelnego oskarżonego w związku z tuszowaniem przestępstw seksualnych.

Historyczny proces biskupa Andrzeja Jeża w Tarnowie

Postępowanie sądowe przeciwko biskupowi Andrzejowi Jeżowi wystartowało w lutym 2026 roku w Sądzie Rejonowym w Tarnowie i od razu zyskało miano bezprecedensowego. Po raz pierwszy w historii naszego kraju czynny ordynariusz diecezji zasiadł na ławie oskarżonych w procesie karnym, odpowiadając za zaniechania przy zgłaszaniu przestępstw seksualnych wymierzonych w dzieci.

Postępowanie przygotowawcze w tej sprawie prowadziła Prokuratura Okręgowa w Tarnowie. Śledczy dokładnie badali, jak zachowała się tarnowska kuria po otrzymaniu zgłoszeń o krzywdzeniu dzieci przez dwóch księży pełniących posługę w tamtejszej diecezji.

Księża Stanisław P. i Tomasz K. na celowniku śledczych

Zarzuty w tej sprawie wiążą się z działalnością dwóch byłych już księży, Stanisława P. i Tomasza K. Według ustaleń prokuratury biskup Andrzej Jeż posiadał wiedzę o ich czynach, co obligowało go do natychmiastowego złożenia zawiadomienia w organach ścigania.

Najbardziej wstrząsający wątek dotyczy Stanisława P., który w ocenie prokuratury przez wiele lat wykorzystywał seksualnie nieletnich chłopców w Polsce oraz na Ukrainie. Drugi z badanych przypadków to sprawa Tomasza K., a śledczy dowodzą, że kierownictwo diecezji wiedziało o jego zachowaniu dużo wcześniej, niż oficjalnie próbowano to później przedstawić.

Prokuratura żądała więzienia w zawieszeniu dla biskupa Andrzeja Jeża

W trakcie wygłaszania mów końcowych oskarżyciel publiczny jednoznacznie ocenił postawę tarnowskiego hierarchy, wskazując na celowe ukrywanie pedofilii. Prokurator złożył wniosek o skazanie biskupa na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na okres trzech lat, a także zażądał nałożenia na niego grzywny wynoszącej 20 tys. zł.

W opinii oskarżyciela kuria finalnie przekazała sprawę odpowiednim służbom, ale zrobiła to ze znacznym opóźnieniem wbrew przepisom, które wymagają w takich sytuacjach natychmiastowej reakcji.

Jak bronił się biskup Andrzej Jeż przed sądem

W toku całego postępowania sądowego biskup Andrzej Jeż stanowczo odpierał formułowane wobec niego oskarżenia. Już na pierwszej rozprawie duchowny złożył przed sądem oświadczenie, w którym nie przyznał się do zarzucanych mu czynów.

Reprezentujący go prawnicy przekonywali, że kuria postępowała ściśle według ówczesnych procedur, które nakazywały uprzednie sprawdzenie docierających sygnałów. Obrońcy zwracali też uwagę na skomplikowany charakter sprawy oraz kwestię interpretacji prawa wprowadzonego po nowelizacji kodeksu karnego.

W związku z tym adwokaci duchownego złożyli wniosek o całkowite uniewinnienie swojego klienta.

Sąd w Tarnowie wydał wyrok w sprawie biskupa Andrzeja Jeża

W czwartek, 29 października, tarnowski Sąd Rejonowy orzekł, że biskup Andrzej Jeż jest winny opóźnienia w zgłoszeniu organom ścigania pedofilii wśród podległych mu księży. Sędzia nie przychylił się jednak do żądań prokuratury, która chciała 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu i 20 tys. zł grzywny. Zamiast tego nakazano duchownemu oddawanie przez dwa lata 25 proc. pensji na konto Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

Decyzją sądu biskup ma również wpłacić po 10 tysięcy zł za obie sprawy na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej oraz pokryć koszty sądowe.

Podczas ogłoszenia wyroku, oskarżonego biskupa nie było na sali rozpraw. Wyrok jest nieprawomocny.

Decyzja ta odbije się szerokim echem daleko poza samym Tarnowem

Proces biskupa Andrzeja Jeża na stałe zapisał się w dziejach polskiego sądownictwa. Była to pierwsza sytuacja, w której wymiar sprawiedliwości rozliczał czynnego biskupa z braku natychmiastowej reakcji na doniesienia o przestępstwach seksualnych duchownych.

Decyzja tarnowskiego sądu wobec biskupa Jeża może teraz wyznaczyć kierunek dla kolejnych procesów dotyczących odpowiedzialności hierarchów za ukrywanie krzywdzenia dzieci.

Sonda
Czy masz zaufanie do Kościoła katolickiego?
Ingres Grzegorza Rysia Arcybiskupa Metropolity Krakowskiego 

ROLKI