Ruszył proces biskupa Andrzeja Jeża. Hierarcha miał tuszować pedofilię. "Nie przyznaje się do winy"

W Sądzie Rejonowym w Tarnowie rozpoczęła się historyczna rozprawa. Na ławie oskarżonych zasiadł urzędujący biskup Andrzej Jeż, oskarżony o niedopełnienie obowiązku zgłoszenia przestępstw pedofilskich. To pierwszy taki przypadek w Polsce, gdy wysoki rangą duchowny odpowiada karnie za opieszałość w reakcji na krzywdę małoletnich.

Bezprecedensowa sprawa w Tarnowie

Punktualnie o godzinie 9:30 na sali Sądu Rejonowego w Tarnowie rozpoczął się proces, który może stać się punktem zwrotnym w relacjach państwo-Kościół. Po raz pierwszy w historii III RP urzędujący hierarcha stanął przed wymiarem sprawiedliwości pod zarzutem tuszowania skandali pedofilskich. Choć wstępne posiedzenie miało miejsce jeszcze w grudniu ubiegłego roku, to właśnie dziś, 18 lutego 2026 roku, ruszył właściwy przewód sądowy, będący efektem blisko dwuletniej pracy śledczych.

- Nie przyznaję się do postawionych zarzutów - powiedział przed sądem biskup Andrzej Jeż.

Zarzuty prokuratury: brak reakcji

Główną osią oskarżenia jest zaniechanie prawne. Prokuratura stoi na stanowisku, że duchowny, dysponując wiarygodnymi dowodami na wykorzystywanie seksualne dzieci, nie przekazał ich organom ścigania w wymaganym trybie natychmiastowym.

Sprawa dotyczy między innymi wstrząsającej historii byłego kapłana Stanisława P., który w latach 1987–2008 miał skrzywdzić co najmniej 95 chłopców zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie. Według oskarżycieli, zgłoszenie w tej sprawie powinno wpłynąć do służb już w 2019 roku.

Zobaczcie zdjęcia z rozprawy bp Jeża w galerii.

Spór o daty i wiedzę hierarchy

Drugi wątek aktu oskarżenia koncentruje się na osobie księdza Tomasza K. Tutaj kluczowa jest chronologia zdarzeń – śledczy twierdzą, że biskup wiedział o nadużyciach już w 2018 roku. Z kolei przedstawiciele kurii bronią swojego przełożonego, argumentując, że potwierdzone informacje dotarły do nich dopiero pod koniec 2021 roku, co skutkowało zawiadomieniem złożonym 16 grudnia. Kościół podkreśla przy tym, że od lat stosuje zasadę „zero tolerancji” dla sprawców przemocy.

– Z ustaleń śledztwa wynika, że choć władze kościelne złożyły zawiadomienia w sprawie obu księży, uczyniły to zbyt późno. Nie nastąpiło to niezwłocznie, jak wymaga prawo – tłumaczył przy kierowaniu aktu oskarżenia prok. Mieczysław Sienicki, rzecznik Prokuratura Okręgowa w Tarnowie.

Symboliczny wymiar procesu

To postępowanie sądowe skupia na sobie wzrok opinii publicznej z całego kraju, stanowiąc wyraźny sygnał zmian. Proces pokazuje, że nawet najwyżsi dostojnicy kościelni nie stoją ponad prawem w kwestii zgłaszania przestępstw przeciwko wolności seksualnej. Służby apelują jednak o zachowanie spokoju i poszanowanie procedur sądowych, podkreślając wyjątkowy i precedensowy charakter tej rozprawy.

Tarnów Radio ESKA Google News