Zabił 7-letniego syna i ranił żonę. Później wyskoczył z balkonu

2026-10-04 9:11

Pięć lat temu całą Polską wstrząsnęły makabryczne wydarzenia z Tarnowa. W jednym z mieszkań przy ulicy Krakowskiej obywatel Ukrainy, Dmytro T., ze szczególnym okrucieństwem pozbawił życia swojego ciężko chorego, 7-letniego synka Maksyma. Po zaatakowaniu żony Anastazji mężczyzna wyskoczył z drugiego piętra. Decyzją sądu sprawca potwornego czynu uniknął więzienia, ponieważ stwierdzono u niego niepoczytalność.

  • Pięć lat temu w centrum Tarnowa obywatel Ukrainy, Dmytro T., zamordował 7-letniego, zmagającego się z porażeniem dziecięcym syna Maksyma, zaatakował swoją żonę Anastazję, po czym wyskoczył z balkonu budynku przy ul. Krakowskiej.
  • Sprawca zmagał się ze schizofrenią urojeniową, która wcześniej manifestowała się niepokojącym zachowaniem.
  • Tarnowski Sąd Okręgowy orzekł, że w momencie ataku Dmytro T. był całkowicie niepoczytalny, w związku z czym umorzono postępowanie karne i wysłano go na leczenie do zamkniętego szpitala psychiatrycznego.

Tarnów: Dmytro T. zabił 7-letniego Maksyma. Rodzina zbierała na leczenie

Rodzina imigrantów z Ukrainy osiedliła się w naszym kraju, by zdobyć fundusze na kosztowną terapię oraz rehabilitację swojego jedynego dziecka. Siedmioletni Maksym zmagał się z dziecięcym porażeniem mózgowym, przez co jego przemieszczanie się było możliwe tylko przy użyciu balkonika. Na udostępnianych fotografiach bliscy sprawiali wrażenie niezwykle radosnych i zżytych ze sobą. Z pozoru absolutnie nic nie wskazywało na to, że w zaciszu ich własnego mieszkania dojdzie do tak makabrycznej tragedii.

Na kilka dni przed dramatycznymi wydarzeniami, otoczenie zaczęło jednak dostrzegać niepokojące zmiany. Małżonka Anastazja zaniepokoiła się faktem, iż Dmytro zaczął unikać rozmów i niemal całkowicie zamilkł. Analogiczne spostrzeżenia zgłaszał również pracodawca Ukraińca. Niestety, nikt nie przewidział, że to zaledwie preludium do krwawej rzezi. W kluczowej chwili napastnik chwycił za nóż, śmiertelnie ranił bezbronne dziecko, a następnie zaatakował swoją partnerkę. Zaraz potem dźgnął samego siebie w klatkę piersiową i rzucił się w dół z balkonu na drugim piętrze budynku zlokalizowanego w sercu Tarnowa.

Sprawca tragedii w Tarnowie nie trafił do więzienia. Dmytro T. był niepoczytalny

Po upadku z dużej wysokości mężczyzna przeżył i błyskawicznie znalazł się w rękach medyków. Kiedy tylko jego stan zdrowia na to pozwolił, śledczy oskarżyli go o zabójstwo syna i próbę pozbawienia życia małżonki. Od samego startu śledztwa kluczowym zagadnieniem pozostawało zdrowie psychiczne zatrzymanego. Powody jego działania wydawały się całkowicie irracjonalne. Dmytro T. wyjaśniał organom ścigania, że kierowała nim ojcowska „troska”. Utrzymywał, że na jego rodzinę poluje bliżej niesprecyzowana „władza” lub tajemnicza „grupa”, a zbrodnia miała rzekomo stanowić jedyną drogę ratunku.

Sąd zarządził obserwację psychiatryczną oskarżonego. Specjaliści nie mieli cienia wątpliwości odnośnie jego kondycji umysłowej. U Dmytra T. stwierdzono schizofrenię urojeniową. Medycy wydali stanowczą opinię, z której wynikało, że w momencie ataku Ukrainiec był całkowicie niepoczytalny. W praktyce oznacza to, że nie potrafił kontrolować swoich odruchów ani nie rozumiał konsekwencji tego, co robi z własnym dzieckiem i żoną.

W obliczu opinii biegłych, Sąd Okręgowy w Tarnowie musiał wydać jedyne dopuszczalne prawem postanowienie. Proces karny wytoczony przeciwko Dmytro T. został oficjalnie umorzony. W rezultacie sprawca nie trafił do celi zakładu karnego, lecz na mocy decyzji o detencji umieszczono go w pilnie strzeżonym szpitalu psychiatrycznym.

Sonda
Jaka powinna być kara za zabójstwo?
Zadał Darkowi kilkadziesiąt ciosów maczetą. Potem użył blendera

ROLKI