- Młodzi tarnowscy muzycy z SAD SMILES zadebiutowali w telewizji i zdobyli nominację do Fryderyka.
- Zespół wydał debiutancką płytę "BUNT", która zebrała świetne recenzje i podbiła serca publiczności.
- Członkowie zespołu opowiadają o emocjach związanych z występem w "Must Be The Music" i zaskakującej nominacji.
- Chcesz poznać kulisy ich sukcesu? Przeczytaj artykuł i posłuchaj rozmowy!
Mają za sobą niezwykle pracowity rok, ale po krótkiej przerwie wcale nie zwolnili tempa. Młodzi tarnowscy muzycy z zespołu SAD SMILES zaliczyli z powodzeniem występ w telewizyjnym show MUST BE THE MUSIC. Mimo obaw, od całej czwórki jurorów otrzymali dobre recenzje i przepustkę do kolejnego etapu zmagań. Jak przyznają, udział w tym przedsięwzięciu to dla nich wyjątkowe przeżycie:
- Ja byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, bo też tak naprawdę ja nie wiedziałam, jak takie rzeczy wyglądają od środka. W sumie nikt z nas nie wiedział, tak mi się wydaje. Ale byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, jak bardzo dużo pozytywnej energii tam było. Każdy był dla siebie miły i też, na przykład Szymon, nasz wokalista, no, miał chore gardło wtedy i też dostaliśmy od uczestnika, w sensie on dostał tabletkę na gardło na przykład, więc to było już bardzo miłe. Mówię to, żeby to podkreślić, że tam nie było takiej rywalizacji za wszelką cenę, że po prostu każdy sobie podkładał nogę, tylko rzeczywiście i pracujący tam byli bardzo mili i też sami uczestnicy, więc to była bardzo fajna przygoda i dobrze jest ją w sumie teraz kontynuować – mówiła w rozmowie z Radiem ESKA Tarnów Patrycja Szawica.
Równocześnie młody tarnowski zespół został nominowany do prestiżowej, muzycznej nagrody Fryderyka w kategorii Fonograficzny Debiut Roku, za wydaną w maju płytę BUNT. Na krążku znalazło się 12 autorskich utworów, pełnych muzycznej pasji, energii i ambitnych, szczerych tekstów. Płyta zbiera świetne recenzje, a publiczność docenia autentyczność przekazu.
- Bardzo dużo ludzi wie, z mojego wewnętrznego grona przyjaciół, że od absolutnej maleńkości jednym z moich głównych, największych marzeń muzycznych była chociaż ta nominacja do Fryderyka. Wiadomo, najbardziej marzeniem było zdobyć Fryderyka, ale tutaj no, jak z nominacją, nie mamy nic do gadania, możemy tylko czekać. Ja się tak bardzo ekscytuję Fryderykami, to jest dla mnie tak ważna rzecz. Ja oglądałem konferencję prasową ogłoszenia nominacji na żywo, mimo to, że miałem wtedy niby zajęcia zdalne, ale wyłączyłem zajęcia, jak się rozpoczęła transmisja. Tak sobie słuchałem, bo było ogłoszenie na wszystkie trzy gale i tak słyszę po kolei: o, to mój kolega, o, to zespół z mojej uczelni, o, to mój rektor. Na przykład to jest śmieszna rzecz - mój rektor ma nominację do Fryderyka. I już jak się skończyło, jak już była ta nominacja do rozrywkowych, to tak sobie trochę słuchałem, trochę nie. Sprzątałem wtedy pokój, tam coś sobie ogarniałem. I tak słyszę: o, znajomy, o, to też znajomy. O. O! To my!!! I to był absolutnie moment euforyczny! To nawet moi sąsiedzi z akademika mogą potwierdzić. Bardzo głośno się wydarłem, tak że jeden z moich sąsiadów do mnie podbiegł i się spytał, czy wszystko okej – relacjonował Tymon Łuszcz.
Patrycja także przyznaje, że nominacja do nagrody Fryderyka to dla niej ogromne zaskoczenie. Nie sądziła, że grupie uda się dostąpić tego wyróżnienia, zwłaszcza na tak wczesnym etapie.
- Dowiedziałam się od Szymona. Bo jakby ja w ogóle, szczerze, do głowy swojej nawet nie dopuszczałam myśli, że kiedykolwiek moglibyśmy zdobyć taką nominację, bo to Fryderyki, to był dla mnie taki bardziej świat odległy, że nasza nazwa tam się raczej nie pojawi, bo to zawsze takie top of the top tam było, no nie? I szczerze, potrzebowałam paru dni, żeby to w ogóle przeprocesować. Bardziej wydaje mi się, że dotarło to do mojego otoczenia, niż do mnie, bo ja cały czas byłam jak przez mgłę i miałam wrażenie, że to się nie stało. Po paru dniach dopiero tak zaczęłam mieć takie, okej, wow, to się stało, bo też w sumie głównie moi znajomi ze studiów bardzo mi gratulowali i kibicowali i ogólnie bardzo mnie wspierają, więc jakby to w sumie też po części zasługa, że w ogóle to do mnie tak dociera powoli – mówiła Patrycja na antenie „ESKI”.
Muzycy SAD SMILES przyznają, że nie mają dość – ani pracy, ani zamieszania, jakie towarzyszy zespołowi. Jak przekonują, napędzają ich marzenia, a tych marzeń mają jeszcze całkiem sporo i sukcesywnie chcą je realizować.
- Pamiętam, jak tutaj byliśmy przy wydawaniu płyty, jak ona już wyszła, zaraz po byliśmy tutaj, to pamiętam, jak Filip mówił, że no, ta płyta to zawsze było takie największe marzenie, po prostu, żeby ją wydać i teraz dostaliśmy za nią nominację do Fryderyka, więc to jest kompletnie już inny poziom, jakby, inny poziom marzenia, że tak powiem. To już naprawdę miazga, no, co mogę powiedzieć!
Za tarnowskich artystów mocno trzymamy kciuki. Gala Muzyki Rozrywkowej Fryderyk 2026 odbędzie się 25 maja w Warszawie. Statuetki zostaną wręczone w 14 kategoriach, w tym m.in. Album Roku Rock & Blues, Album Roku Muzyka Alternatywna, Album Roku Hip Hop, Album Roku Pop, Singiel Roku Pop, Singiel Roku Hip Hop, Fonograficzny Debiut Roku, Teledysk Roku oraz Artysta Roku.
Jesteś świadkiem ciekawego zdarzenia w waszej okolicy? A może chcesz poinformować o trudnej sytuacji w Twoim mieście? Czekamy na zdjęcia, filmy i gorące newsy! Piszcie do nas na: [email protected]