- Zakończono umorzeniem postępowanie dotyczące zgonu 29-dniowej Oli w tamtejszym Szpitalu Powiatowym przed dwoma laty.
- Noworodek z niezdiagnozowaną wadą wrodzoną nie otrzymał natychmiastowego wsparcia przez odesłanie ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego na pediatrię, co Rzecznik Praw Pacjenta uznał za złamanie procedur.
- Sąd Rejonowy w Brzesku podtrzymał postanowienie o umorzeniu mimo starań rodziny i wniosków pełnomocnika o zmianę kwalifikacji czynu, przez co żadna osoba nie poniosła odpowiedzialności.
Śmierć 29-dniowej Oli w Brzesku po odesłaniu ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego
„Od dwóch lat walczę o sprawiedliwość. Nie szukam zadośćuczynienia, ale sprawiedliwości, żeby winni śmierci mojej córki zostali wskazani i ukarani. Nawet jeśli nie za nieumyślne spowodowanie śmierci, to za nieudzielenie pomocy” – wyznaje ojciec zmarłego niemowlęcia, Krzysztof Pasek. „Jestem z zawodu kierowcą i doskonale wiem, że mam obowiązek każdemu udzielić pomocy. Jeśli tego nie zrobię mogę zostać ukarany. Mojej córce odmówiono pomocy na SORze. Została w nocy odesłana, czyli nie udzielono jej tam pomocy... w szpitalu. Złamano procedury i to zostało w śledztwie udowodnione. Dlaczego nikt nie poniósł za to kary?” – zastanawia się mężczyzna w rozmowie z „Super Expressem”, wskazując na brak konsekwencji wobec personelu medycznego.
Wracanie pamięcią do tragicznych zajść sprzed dwóch lat to dla ojca dziecka nadal ogromne obciążenie. „Nikt po porodzie nie sygnalizował nam, że Ola może mieć jakiekolwiek problemy ze zdrowiem. Została zbadana jak każdy noworodek. W skali Abgar dostała 9/10 punktów. To było bardzo spokojne dzieciątko, jadła i spała. Chodziliśmy do lekarza rodzinnego. Nikt się nawet nie zająknął, że Ola może być chora” – relacjonuje pan Krzysztof, podkreślając brak wcześniejszych sygnałów o chorobie córki.
Do dramatu doszło w nocy z 19 na 20 maja 2024 roku, kiedy matka dziewczynki zaobserwowała, że jej dziecko „dziwnie oddycha”. Zaniepokojona płytkim oddechem oraz „charczeniem” kobieta natychmiast udała się w środku nocy po ratunek na SOR w Brzesku. „Najpierw minął czas zanim rejestratorka pojawiła się przy kontuarze, a potem odesłała moją partnerkę na oddział pediatryczny. Była noc. Minęło sporo czasu zanim tam dotarła, znów zapukała i zanim otworzono jej drzwi. Faktycznie tam Olę zaczęli ratować. Długo ją reanimowali, ale nie udało się. Już zawsze będę sobie zadawał pytanie: czy moje dziecko żyło by, gdyby od razu udzielono jej pomocy na SORze” – opowiada tata zmarłej Oli.
Dwa lata po tych wydarzeniach Prokuratura Rejonowa w Brzesku zdecydowała o umorzeniu postępowania dotyczącego nieumyślnego spowodowania śmierci, a w sprawie nikomu nie postawiono zarzutów i nikt nie poniósł kary. Przeprowadzona sekcja zwłok wykazała u dziewczynki nieznaną wcześniej rodzicom wadę wrodzoną, jaką była dysplazja naczyń pęcherzyków płucnych z przesunięciem żył płucnych.
Sąd Rejonowy w Brzesku utrzymał umorzenie śledztwa w sprawie śmierci Oli
„16 października Sąd Rejonowy w Brzesku utrzymał w mocy postanowienie Prokuratury Okręgowej w Tarnowie o umorzeniu śledztwa w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci Aleksandry P., tym samym nie uwzględniając złożonego zażalenia. Oznacza to, że sprawa została prawomocnie rozpatrzona. Z kolei Rzecznik Praw Pacjenta potwierdził naruszenie procedur medycznych. Według naszych szacunków minęło nawet do 20 minut od momentu, gdy mama wraz z niemowlakiem zadzwoniła na SOR w Brzesku do momentu aż dziecku zaczęto udzielać pomocy na oddziale pediatrycznym, na który sama musiała dotrzeć. W naszej ocenie doszło do nieudzielenia pomocy na SORze, naruszenia procedur medycznych oraz ostatecznie udzielenia pomocy z opóźnieniem. Wskazywałem organowi prowadzącemu postępowanie przygotowawcze na możliwość zmiany kwalifikacji prawnej czynu na nieudzielenie pomocy lub narażenie człowieka na niebezpieczeństwo. Jednak prokurator nie zdecydował się na ten ruch” – przekazał na łamach „Super Expressu” reprezentujący rodziców zmarłej dziewczynki radca prawny Rafał Godlewski.
Zaledwie parę miesięcy po tej tragedii na tym samym brzeskim SOR-ze doszło do kolejnego dramatu, gdy odesłano do domu bez badań źle czującego się 16-latka. Nastolatek zmarł zaledwie kilka godzin po opuszczeniu placówki.