- 18 lutego w Sądzie Rejonowym w Tarnowie rozpocznie się proces biskupa Andrzeja J., ordynariusza diecezji tarnowskiej.
- Prokuratura oskarża biskupa o to, że nie powiadomił niezwłocznie organów ścigania o przypadkach wykorzystania seksualnego małoletnich przez dwóch podległych mu księży.
- Według śledczych, władze kościelne złożyły zawiadomienia, ale uczyniły to zbyt późno, mimo posiadania wiarygodnych informacji z własnych postępowań wewnętrznych.
- Diecezja tarnowska odpiera zarzuty, twierdząc, że biskup dochował należytej staranności i jest gotowa udowodnić to w sądzie.
Biskup Andrzej J. stanie przed sądem. Prokuratura zarzuca mu opieszałość w sprawie księży-pedofilów
Sprawa, która od miesięcy budzi ogromne emocje, wkracza w decydującą fazę. Jak przekazała PAP rzecznik prasowa Sądu Okręgowego w Tarnowie, sędzia Małgorzata Stanisławczyk-Karpiel, proces ordynariusza diecezji tarnowskiej, biskupa Andrzeja J., rozpocznie się 18 lutego. Według obecnych ustaleń, rozprawa ma być jawna, co oznacza, że opinia publiczna będzie mogła śledzić jej przebieg. To kulminacja wielomiesięcznego śledztwa, które rzuca cień na jedną z największych diecezji w Polsce.
Akt oskarżenia przeciwko biskupowi Andrzejowi J. trafił do sądu w kwietniu ubiegłego roku. Prokuratura Okręgowa w Tarnowie postawiła hierarsze poważny zarzut. Dotyczy on niedopełnienia obowiązku prawnego, który nakazuje każdej osobie, posiadającej wiarygodną informację o przestępstwie ściganym z urzędu, niezwłoczne zawiadomienie organów ścigania. W tym przypadku chodzi o czyny pedofilskie, których mieli dopuścić się dwaj kapłani z diecezji tarnowskiej – Stanisław P. oraz Tomasz K.
- Z ustaleń śledztwa wynika, że wprawdzie władze kościelne złożyły takie zawiadomienie odnośnie obu księży, jednak zdaniem prokuratury uczyniły to zbyt późno – nie nastąpiło to niezwłocznie, jak wymaga przepis – tłumaczy rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Tarnowie, prokurator Mieczysław Sienicki. Kluczowe dla śledczych okazały się materiały z wewnętrznych postępowań kościelnych. To właśnie one miały dowodzić, że kuria dysponowała „wiarygodną informacją” o przestępstwach na długo przed tym, jak sprawa trafiła do prokuratury.
Diecezja tarnowska odpiera zarzuty. "Dochował wszelkiej należytej staranności"
Kuria diecezjalna w Tarnowie od początku konsekwentnie broni biskupa. Tuż po pojawieniu się informacji o akcie oskarżenia, rzecznik prasowy diecezji, ks. Ryszard St. Nowak, wydał komunikat, w którym stanowczo zaprzeczył zarzutom. Podkreślił w nim, że biskup Andrzej J. „dochował wszelkiej należytej staranności w zakresie swoich działań i kompetencji co do obowiązku zgłoszenia odpowiednim organom państwowym wszystkich przypadków przestępstw przeciwko nieletnim, co do których miał wiedzę”.
Rzecznik diecezji już wtedy zadeklarował pełną gotowość do przedstawienia swoich argumentów przed sądem. - Jesteśmy gotowi udowadniać to w sądzie – oświadczył ks. Nowak, dając jasno do zrozumienia, że linia obrony będzie opierać się na wykazaniu, iż wszystkie procedury zostały zachowane.
Sprawa jest niezwykle delikatna, a jej źródła sięgają dwóch odrębnych postępowań dotyczących podległych biskupowi kapłanów. Postępowanie w sprawie ks. Stanisława P. zostało umorzone z powodu przedawnienia karalności, jednak to właśnie z niego wyłączono materiały, które stały się podstawą do oskarżenia hierarchy. Z kolei w sprawie ks. Tomasza K. śledczym nie udało się ogłosić zarzutów z powodu złego stanu zdrowia duchownego.
Źródło: Rusza głośny proces biskupa z Tarnowa. Prokuratura zarzuca mu poważne zaniedbania