Wydawać by się mogło, że wywiezienie odpadów do Punktu Selektywnej Zbiórki nie stanowi dziś problemu. Tymczasem wielu mieszkańców Tarnowa i powiatu tarnowskiego wciąż woli wyrzucić odpady w lesie albo nad rzeką. Butelki, puszki, papiery, opakowania po papierosach czy fast foodach piętrzą się między innymi na Górze św. Marcina, ale także na terenie dawnej Pralfy, w rejonie ulicy Ablewicza, lasku Lipie czy na terenach nieużytków za lodowiskiem na Ulicy Wojska Polskiego. Szczególnie rzucają się w oczy wczesną wiosną, kiedy śnieg topnieje i odsłania pozostałości spotkań towarzyskich.
Polecany artykuł:
- Ilość tych śmieci jest nie do przerobienia. To się w głowie nie mieści, co można znaleźć. To są często gotowe, popakowane w worki regularne odpady i śmieci kuchenne, zużyte pampersy, rzeczy, które każdy ma w koszu pod zlewem. Ale nie brakuje opon, dywanów, butów. Ostatnio nawet znaleźliśmy ceramiczny sedes...Niedawno jechałem pociągiem i w czasie krótkiej podróży naliczyłem 50 dzikich wysypisk wzdłuż lasu, przy torach. Ludzie pół domu potrafią wywieźć po remoncie, chociaż nie brakuje chętnych do przyjęcia na przykład gruzu – mówią administrator Karol Krajewski i Rafał Indyka z grupy EKO-Logiczni Tarnowianie.
Podczas ostatnio przeprowadzonej akcji społecznicy porządkowali brzegi Dunajca. W sumie udało się im zebrać blisko dwie tony śmieci, ale to i tak kropla w morzu potrzeb. Widać, że potrzeba jeszcze wiele pracy i edukacji, aby mieszkańcy zrozumieli, że wywiezienie starych rzeczy czy poremontowych pozostałości do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych zajmuje tyle samo czasu, i pochłania tyle samo wysiłku, co wywiezienie ich do lasu czy nad rzekę.
- Mamy satysfakcję, że dbamy o nasz „dom”, również za progiem mieszkania. Często ktoś nas zaczepia, dołącza się spontanicznie do naszych akcji. Zawsze mamy dodatkowe worki i rękawiczki dla tych, którzy zechcą nam pomóc. W te akcje angażujemy także dzieci. To najlepszy sposób, by nauczyć dbania o środowisko. Zainwestowaliśmy w takie chwytaki-szczypce do śmieci, które dzieciom bardzo się podobają. Najmłodsi sprzątanie traktują jak zabawę – przyznają społecznicy.
Zdarzają się przypadki, kiedy mieszkańcy Tarnowa samodzielnie podejmują działania, mające na celu poprawę sytuacji. Ekolodzy przypominają spotkanie ze starszym małżeństwem, które w lasku Lipie, wzdłuż ścieżki, mocowało do drzew różowe worki na śmieci, by ułatwić spacerowiczom i biegaczom utylizację odpadów. Później własnym kosztem wywozili je i w ich miejscu mocowali kolejne.
- Bardzo pozdrawiamy tych państwa i chcemy powiedzieć, że to jest super akcja, świetne działanie. Czasami nie potrzeba wiele, wystarczy worek, do którego ktoś może wrzucić śmieci, zamiast zostawiać je w krzakach – przyznaje Karol Krajewski.
Najbardziej intensywnie ekolodzy sprzątają na przełomie zimy i wiosny. To moment, w którym śmieci są najlepiej widoczne i najlepiej dostępne. Później dotarcie do wysypisk przez zarośla i krzewy bywa mocno utrudnione. Dlatego jeszcze w kwietniu odbędą się dwie kolejne zbiórki. Jedna planowana jest 22 kwietnia, kiedy będziemy obchodzić Dzień Ziemi. Termin kolejnej będzie ogłoszony na grupie FB EKO-Logiczni Tarnowianie. A więcej o dzikich wysypiskach i ich sprzątaniu w naszej rozmowie – POSŁUCHAJ PODCASTU.
Jesteś świadkiem ciekawego zdarzenia w waszej okolicy? A może chcesz poinformować o trudnej sytuacji w Twoim mieście? Czekamy na zdjęcia, filmy i gorące newsy! Piszcie do nas na: [email protected]